Konfitura z arbuza
Arbuza w takiej formie miałam okazję jeść, pierwszy raz z pięć lat temu. Muszę stwierdzić obiektywnie, że z arbuzem to nie miało już wiele wspólnego ;) Kawałek słodkości, prawie przezroczysty o zabarwieniu lekko różowawym, nie przypominał już owocu, z którego powstał. Smak zaś był tak intensywnie słodki, że nawet największe łasuchy poprzestać muszą na łyżeczce, góra dwóch. Ja zmodyfikowałam nieco grecki przepis, gdyż zrezygnowałam z moczenia arbuza w wodzie z sokiem cytrynowym, zaś w zamian potraktowałam go w typowo polski sposób, czyli zasypując cukrem.