Domowa czekolada z orzechami

Zastanawiam się, czy u Was w domach też wyrabiało się czekoladę. Dotyczy to oczywiście czasów, gdy takie dobra, jak czekolada nie była ogólnie dostępna, zaś to, co kupowało się zazwyczaj również było czekolada jedynie z nazwy.
Pamiętam, że wyrób, który przygotowywała moja babcia,



również należał raczej do kategorii wyrobów czekolado podobnych, lecz dla dzieci był czymś najwspanialszym na świecie.
Korzystając z okazji prowadzonej akcji orzechowej postanowiłam wykopać ten stary przepis i przypomnieć sobie jego smak.
Dla zainteresowanych lub sentymentalnych, przepis poniżej :)

Składniki:
  • ½ kostki masła (lub margaryny)
  • ¼ szklanki wody
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 3 łyżki zmielonych orzechów laskowych
  • 1 ½ szklanki mleka w proszku
  • zapach (rumowy, waniliowy lub migdałowy)
  • garść orzechów laskowych (do posypania)



Masło, cukier i wodę gotujemy w rondelku. Do rozpuszczonych składników dodajemy kakao, zapach oraz zmielone orzechy. Mieszamy.
Naczynie odstawiamy z ognia, wsypujemy mleko w proszku i dokładnie mieszamy.
Masa musi być gładka i bez grudek
Gotową masę wylewamy na wyłożoną folią aluminiową, płaska blaszkę i zostawiamy do przestygnięcia.
Ostudzoną masę wkładamy do lodówki, na co najmniej dwie godziny.
Następnie wyciągamy z formy, przekładamy na talerz, kroimy na kawałki i... zjadamy.



Przepis dodaję do akcji:

Orzech

Komentarze

  1. Mmm właśnie nabrałam ochoty na taką domową pyszną czekoladę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam z dzieciństwa, że moja mama raz jeden zrobiła domową czekoladę. To była najpyszniejsza, najbardziej mleczna czekolada jaką w życiu jadłam. Przynajmniej moje wspomnienia "tak twierdzą" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia często ją robiła dla wnuków, lecz później czasy się zmieniły, a wnuki dorosły...
      więc przestała. Sama nie jadłam jej od wielu lat i chciałam sobie przypomnieć smak tej domowej "czekolady", zapisany na pożółkłych już kartkach starego brulionu.
      Moje wspomnienia spotkały się z rzeczywistością w połowie drogi, pewnie za sprawą olejku zapachowego. Babcia używała wanilii lub pomarańczy, zaś moja czekolada z dodatkiem olejku migdałowego, upodobniła ją smakiem do marcepanu :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie świetny wpis. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda kozacko, ciężko jest taką samemu zrobić? jeszcze jedno pytanie czy próbowałaś zrobić samemu czekoladę ruby?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz